Finały
24 sieprnia (niedziela), Ruda Śląska - Hala MOSiR ul. Hallera
Klasyfikacja końcowa
- BezKaKaKasku
- Manhattan
- OFT
- Fusy Bytom
Nagrody indywidualne
- MVP: Mateusz Bobrowski (BezKaKaKasku)
Multimedia
Mecz finałowy
Manhattan 85:100 BezKaKaKasku
Grupa: 11
Kolejka: 27
niedziela,24 sierpnia 18:00
Obserwator: Nadia/fifik/Natalia
Uwagi: Hala MOSiR Ruda Śląska
Manhattan 85:100 BezKaKaKasku
| 1 kw. | 2 kw. | 3 kw. | 4 kw. | Wynik końcowy | |
| Manhattan | 27 | 50 | 71 | 85 | 85 |
| 27 | 23 | 21 | 14 | ||
| BezKaKaKasku | 15 | 40 | 76 | 100 | 100 |
| 15 | 25 | 36 | 24 |
"Powiedz Faul"
Tym zwrotem można by w sumie zacząć i zarazem skończyć relację z meczu finałowego ŚLLK ad. 2025.
W tym miejscu powinienem teraz wylać całe pokłady żółci, ale to nie ma sensu, bo niewiele to zmieni. Jeśli ktoś na serio chce dowiedzieć się co myślę, zapraszam na stronę ŚLLK, do działu archiwum i polecam kliknięcie na sezon 2022 i przeczytanie relacji z tamtego finału. Mógłbym zrobić kopiuj-wklej.
Formuła grania z obserwatorami, zamiast sędziów wymaga od zawodników pewnej umiejętności, czucia gry. Wystarczy że jeden, dwóch graczy tej umiejętności nie posiada, to sypie się cały mecz. Dokładnie tak było wczoraj.
Nie mogę jednak tego zrozumieć, gdyż grali przeciwko sobie faceci co znają się z 20 lat jak nie dłużej, część z nich od września zagra w jednej drużynie w amatorce, razem wypili nie jedno piwo, obalili nie jedną flaszkę, a tutaj wychodzą sobie pograć finał letniej Ligi i ... próbują zrobić sobie wzajemnie krzywdę. Co trzeba mieć w głowie?
Przecież przychodzimy po to by się pobawić, porywalizować, a nie pozabijać. W poniedziałek trzeba iść do roboty!
Nagrodą nie było 100 baniek i kontrakty w PLK, a puchar za dwie stówki i medale za 5,50 sztuka.
Oczywiście wszystko przez złych Obserwatorów.
W tej lidze, patrząc przez pryzmat lat jest pewna prawidłowość, dwa finały wychodzą względnie, by trzeci z kolei był kopią wczorajszego.
Nie ukrywam, że po kapitalnych półfinałach uwierzyłem, że po 20 latach grania w tej lidze, większość odnalazła w końcu jej sens, jak widać złudnie. Ważne że można Dziewczyny, które poświęcają dla SLLK i przede wszystkim dla WAS swój czas, powyzywać od "tępych pizd".
W przyszłym roku finał sędziujecie-obserwujecie sobie sami, bo przecież tylko Wy jesteście zayebiści, a cała reszta jest chooojowa.
Co do samego "meczu" to zapamiętałem, absolutnie najmocniejszy skład BKK i jednak niepełny Manhatttanu. Przez pierwszą połowę bogactwo materiału po stronie obrońców tytułu nie chciało się przełożyć na zdobycze punktowe, co wzbudzało frustracje, których konsekwencje opisałem powyżej. Pod koniec trzeciej kwarty, gdy liderzy ekipy z Katowic mocno opadli z sił, Kaski ich przełamały. Tradycyjne przebudzenie Bączyńskiego, w końcu celne trójki Ćwikły i Bobrowskiego sprawiły, że Rudzianie odjechali na kilkanaście punktów i to zwycięstwo dowieźli do ostatniego rzutu finału, który "tradycyjnie" można rzec, należał do Buki.
MVP Finału: Mateusz Bobrowski - był jednym z tych, który przyszli sobie zwyczajnie pograć w basket i całkiem dobrze mu to wyszło.
Mecz o III miejsce
Fusy Bytom 92:100 OFT
| 1 kw. | 2 kw. | 3 kw. | 4 kw. | Wynik końcowy | |
| Fusy Bytom | 25 | 45 | 62 | 92 | 92 |
| 25 | 20 | 17 | 30 | ||
| OFT | 19 | 50 | 76 | 100 | 100 |
| 19 | 31 | 26 | 24 |
OFT "z brązem"
Fusy 92-100 OFT
Starcia o trzecie miejsca nigdy nie cieszyły się najlepszą frekwencją. Bywało i tak że w ogóle go nie rozgrywaliśmy, lub graliśmy w okrojonych składach.
W tym sezonie obie ekipy potraktowały tę rywalizację z szacunkiem do nas jak i przeciwników. U Bytomian wprawdzie zabrakło Karola oraz Bartka, to jednak pozostali kluczowi gracze się pojawili. Dąbrowianie zjawili się natomiast w najmocniejszym zestawieniu.
Od pierwszych akcji lepiej w mecz weszła ekipa Fusów. Pod koszem klasą dla siebie był Wojtek Szpyrka, trójkami sypał Sławek Czajor, a wjazdami kosz dziurawił Szymon Pietryga. U rywali trochę szwankowała skuteczność, a do tego pojawiały się proste, czasem nawet niezrozumiałe straty piłki.
Od połowy drugiej kwarty czołowi gracze Fusów zaczęli troszkę opadać z sił. To zrobiło więcej miejsca Maćkowi Koćma, który wiedział jak z takich prezentów korzystać. Ponadto swoją czwartą lub piątką młodość odnalazł w sobie Bubi, który w pewnym momencie meczu seryjnie zdobywał punkty. O ile do przerwy bytomianie się jakoś trzymali, to po przerwie wszystko się rozjechało. Grający "na fali" gracze OFT błyskawicznie powiększali przewagę, która momentami dochodziła 30 punktów. Kiedy przy na tablicy widniał wynik 91-67 wszyscy byli już myślami przy finale. Stało się jednak wtedy coś nieprawdopodobnego, chyba największy przestój punktowy jaki widziałem w tej lidze, a w finałach na pewno. Przez kolejne kilkanaście minut ekipa z DG nie potrafiła rzucić punktów, pomimo ponad 20 prób!! z czego kilku 100 procentowych. Fusy w tym czasie zbudowały run 18-0, zbliżając się finalnie na 6 punktów.
Doszło więc do niespodziewanie nerwowej końcówki, w której jednak ostatecznie nerwy opanował najlepszy w tym meczu na boisku Maciek Koćma i głownie dzięki jego rzutom, ekipa z dąbrowy mogła obronić resztki wcześniej wywalczonej przewagi o stanąć na najniższym stopniu podium.
najważniejsze jednak, że w tym starciu wygrała koszykówka.